|
Tak, mamy do czynienia albo z niedowartościowaniem, albo przerostem ego. W dzisiejszym świecie wcale o to nietrudno, patrząc na posłów z wykształceniem podstawowym (co gorsze, nic ponad to), jedni czują się gorzej, drudzy lepiej. W depresję stopniowo wpadają ludzie, którzy mają konkretne umiejętności, poziom wiedzy, wyuczony zawód i uczciwie pracują na comiesięczny czynsz, wodę, prąd, którego już brakuje i gaz, który podobno Rosjanie w każdej chwili mogą zakręcić. Nie ma się co dziwić, zima sprzyja depresji, szczególnie z perspektywą „przykręcenia kurka”, po podpisaniu przez polski rząd jakże przemyślanej umowy gazowej z Rosją.
Ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma. Przykładem tego jest druga grupa, działacze. Trudno, żeby w Polsce słowo „działacz” kojarzyło się dobrze, nasza niełatwa historia nie pomaga w kształtowaniu uczciwych postaw i prostolinijnego zachowania.Lubią to, co mają. Dobry przykład z sejmu, uczciwe traktowanie wyborców, kreatywność, wiedza, zdolności, wizje. Jednak wyborcy odczuwają jedynie kreatywność na poziomie kształtowania PR, za którym niestety często stoi niewiele więcej, niż dwa słowa obcego pochodzenia: ”Public” i „Relations”. „Używając” dziś Leca, opinia publiczna powinna być zaalarmowana swoim nieistnieniem.
Kilka „wolnych wniosków” odnośnie ulubionych Aktywnych i „programu burmistrzowskiego” (ach, jak oni lubią wolne wnioski!). Być może niektórzy powiedzą, że skoro piszę w Jabłonce, znaczy, że jestem uprzedzona (do kogo, czego?), ale odpowiem, że skoro mamy wolność słowa i wyboru, mogę wybrać, o czym chcę pisać, ba, mogę wybrać, do kogo się uprzedzić. Za to wszyscy powinniśmy całować demokrację po nogach.
Punkt „kulturalny” (czyt. GOK) o oddaniu w ręce fachowca, „siermiężnym” zarządzaniu (za piękne epitety i pułapki ortograficzne, 5 z polskiego, w ‘nowym, drugim, lepszym gimnazjum’) nie powinien dziwić, znając nastawienie ‘opozycji’ do ‘koalicji’. Dziwi kompletny brak zahamowania i rozbrajająca szczerość. Nawet Brat Kaczyński na czas kampanii prezydenckiej zmienił diametralnie image (podobno z pomocą psychotropów). Czy kandydata na burmistrza Grójca, jak by nie patrzeć, specjalistę od PR nie poraziła treść ulotki, która bezpośrednio mówi: skupię się na wykopywaniu zatrudnionych przez poprzednika, a jak mi wystarczy czasu do końca kadencji, to porobię ronda w Grójcu.
Tym sposobem dochodzimy do clue. „Przebudujemy część skrzyżowań na ronda lub z sygnalizacją świetlną.” Program na miarę kreatywnego młodego kandydata XXI. Nie krytykuję przesadnie. Obawiam się, że teraz będę stała w korkach, ale dla odmiany na światłach. Jednak ronda są w porządku, nawet nazwa GrÓjec jest taka… okrąglutka. A Pan Burmistrz stanie pośrodku na wysepce i wszystko się będzie wokół niego kręciło…
Krzesława Załęcka
|